Powrót do przeszłości jak malowany

Malarze to mają fajne życie, nic nie robią przez cały dzień, tylko piją absynt, oddają się przyjemności obcowania z pięknem, uwieczniają je i biorą grubą kasę za bohomazy.

Jako malarz możesz siedzieć, kontemplować naturę, tworzyć mniej lub bardziej wybitne dzieła, wznieść się ponad przeciętność, zwyczajność. Z takim przekonaniem często opuszczamy szkolne mury, otrzymawszy uprzednio przygotowanie „artystyczne” na lekcjach plastyki.

[ 1 ]
Ja natomiast zawsze uważałam, że z tej profesji ciężko wyżyć, że niejednokrotnie dopiero po zejściu z tego padołu, trud artysty włożony w dzieło zostaje doceniony, a co za tym idzie, lepiej zająć się czymś bardziej przyziemnym. Są to skrajne poglądy, a w rzeczywistości większość z tych przekonań może okazać się błędna, zależnie od indywidualnej sytuacji.

Gdy na zajęciach grafiki spinałam się, żeby zrobić szkic „czegoś”, co chcę przez cały semestr tworzyć, Pan profesor poradził mi, abym zaparzyła sobie aromatyczną herbatę, włączyła ulubioną muzykę, zamknęła oczy i oddała się pasji tworzenia. Udało się stworzyć projekt, ale żeby coś wyjątkowego powstało, musiałam nawąchać się wielu specyfików do obróbki graficznej blachy, niezliczoną ilość razy nacierając ją czymś, ścierając to, tnąc, drapiąc, malując, pokrywając asfaltem. Mówiąc w skrócie, była to mało porywająca i katorżnicza praca. Nie inaczej powstaje obraz, nawet kilka widocznych na płótnie kresek i kropek, poprzedzone jest ideą, ale i mało romantyczną pracą techniczną artysty. Nierzadko obrazy mają w sobie spory ładunek emocjonalny, który wyrzuca z siebie na płótno malarz.

Patrząc na czyjeś dzieło możemy po prostu spojrzeć i pójść dalej lub usiąść i zastanowić się nad tym, co artysta czuł, myślał, co widział, a nawet po co tworzył. Jeśli zadamy sobie ten trud, nie powiemy już „ha, co to ma być, ja też tak potrafię”, nawet jeżeli ktoś już ma ugruntowaną pozycję w artystycznym światku, to i tak prawdopodobnie z uwagą pochyli się nad cudzym procesem twórczym. Nie mówię tu o ewidentnych brakach warsztatowych artysty, a o dziełach, które na pozór wydają się łatwe w wykonaniu.

Oczywiście każdy ma swoje ulubione style malarskie, ulubionych artystów, niektórzy próbują nawet ich kopiować. Osobiście uważam, że lepiej tworzyć coś swojego, dać coś światu od siebie, inaczej nie jest się twórcą, tylko rzemieślnikiem. Jednakże bliskie też jest mi przekonanie, że sam proces twórczy jest niekiedy ważniejszy niż samo dzieło.

Małgorzata Tarasiuk "Olga II" akryl, tektura 50x70, 2011. [ 2 ]
Obcowanie ze sztuką nie może mieć żadnych negatywnych skutków, więc i my wybraliśmy się w ubiegły poniedziałek, aby wziąć udział, w wyjątkowym dla mnie, wydarzeniu. Wernisaż dwóch młodych, warszawskich artystek, zgromadził wspólnych znajomych i miłośników ich talentu.

Małgorzata Pająk "Szczęście" tempera żółtkowa, płótno 80x60, 2013.
[ 3 ]
Prace, które wystawiono, dobrały ściśle pod kątem tematu wernisażu, dzięki czemu można było zobaczyć przegląd ich prac na przełomie kilku lat. „Chłodne spojrzenie”, pod takim tytułem zaprezentowano prace, zapytaliśmy więc, dlaczego: „Ponieważ chciałyśmy by odbiorcy mogli bez emocji ocenić, co widzą, nic im nie sugerując”. Pewnie dlatego niektóre prace nie miały tytułu, bo o ich treści miał „mówić” sam obraz, a nie słowo.

malarki: Małgorzata Tarasiuk i Małgorzata Pająk,
w tle prace pierwszej z nich. [ 4 ]
zakątek, w którym odbył się wernisaż, w tle prace M. Pająk. [ 5 ]
Spotkanie miłośników sztuki odbyło się w Bemowskim Centrum Kultury, na ulicy Górczewskiej 201, a samą wystawę można obejrzeć do 21 lutego. Serdecznie zapraszam w imieniu artystek, ale i swoim, bo warto przekonać się, jak wygląda sztuka, która jest "na wyciągnięcie ręki", a nie odizolowana w muzealnych salach. Tylko tak można śledzić każe pociągnięcie pędzla, przyjrzeć się z bliska pracom, zastanowić się, co autor miał na myśli, zobaczyć niejako, co dzieje się w jego głowie i sercu.

Aha, jeszcze słowo, co do tytułu posta. Powiem tylko, że dotyczy mnie on osobiście, tak jak w pewien sposób, całe to wydarzenie, ale reszta niech zostanie moją tajemnicą.

Życzę wyjątkowych przeżyć w kontakcie z prezentowanymi pracami!


 Marcela 


__
[ 1, 4 ] fot. M. Pająk;
[ 2, 3 ] fot. wyk. przez autorki;
[ 5 ] fot. Moro, 2 lutego 2015, Bemowskie Centrum Kultury.

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza

Zapraszamy do dyskusji.

Warszawski Zwiad © 2016. Wszelkie prawa zastrzeżone! Szablon dla Chrome, stworzony przez Blokotka | modyfikacje: weblove.pl | dostosowanie: Moro