Wojtek

Ta niebagatelna historia miała swój początek na bliskim wschodzie w górach Elburs w Persji, aż trudno uwierzyć, że wydarzyła się naprawdę.

W kwietniu 1942 roku polscy żołnierze, maszerujący na zgrupowanie armii generała Andersa do Egiptu, natknęli się na coś nieoczekiwanego. 

Na swej drodze spotkali grupę arabskich chłopców z niecodziennym towarzyszem, małym niedźwiadkiem.

Znaleźli go oni w pobliskiej jaskini. Myśliwi zastrzelili mu matkę. Żołnierze bez wahania wzięli misia pod swoją opiekę, odkupując go za kilka konserw. W ten oto sposób miś o imieniu Wojtek rozpoczął swoją podróż do Europy i stał się maskotką 22 polskiej kompanii generała Andersa.


Wojtek rósł w oczach, by niedługo osiągnąć 2 metry wzrostu i 250 kilogramów masy. Mimo swoich pokaźnych rozmiarów nigdy nikomu nie zrobił krzywdy. Uwielbiał się bawić. Jego ulubionym zajęciem były zapasy z żołnierzami. Choć zawsze wygrywał, mundurowi uwielbiali tą zabawę. Niedźwiedź zamiast żołdu dostawał dwie porcje obiadu i tak jak wszyscy żołnierze, przydział papierosów, które uwielbiał, choć ich nie palił, a zjadał. Lubił również piwo, którego puszkę przebijał pazurem i wypijał duszkiem. Chciałoby się powiedzieć prawdziwy Polak:)


Miś Wojtek po przebyciu długiej i ciężkiej drogi przez Iran, Palestynę, Irak dotarł wraz z wojskiem do Egiptu w 1943 roku. Tu miał się zakwaterować na Polskim statku „Batory", płynącym do Włoch. Niestety regulamin zabraniał wprowadzania zwierząt na pokład. Wtedy to generał Anders nadał Wojtkowi stopień wojskowy. Niedźwiedź został KAPRALEM w polskiej armii. I tak przy dźwiękach hymnu Polskiego miś wszedł na pokład „Batorego”.


22 kompania transportowa była odpowiedzialna za dostarczanie amunicji, żywności i paliwa dla oddziałów artyleryjskich walczących na froncie. Była to kompania, gdzie idealnie sprawdził się kapral Wojtek. Dzięki swojej niedźwiedziej sile nosił ciężkie skrzynie i pakował je na ciężarówki. Miał swój ogromny udział w zwycięskiej bitwie pod Monte Casino.

We wrześniu 1944 roku alianci zaczęli ewakuację swoich wojsk z Włoch i Polska kompania wraz z Wojtkiem popłynęła do Szkocji. Tam, w obozie dla żołnierzy, przez dwa lata ważyły się losy misia. Mimo prób zabrania Wojtka do Polski, zapadła decyzja o umieszczeniu go w ogrodzie zoologicznym w Edynburgu. Nie mógł wrócić do Polski, tak samo jak wielu żołnierzy musiało zostać za granicami ojczyzny.

Wojtek zmarł w niewoli w zoo w Edynburgu w 1962 roku. Czas spędzony w ogrodzie zoologicznym można porównać do pozornej niepodległości Polski. Niby wolna, a jednak pełna nakazów, zakazów i wschodnich wpływów.

Oddaję cześć i szacunek Wojtkowi, jako żołnierzowi, Polakowi i niezwykłemu zwierzęciu, które walczyło za naszą wolność.
A czemu o tym piszę i co mnie natchnęło?

Z powodu Mariki.


Dzięki za inspirację…


 Oleander 


__
info. i zdjęcia na pdst. mat. z Domeny Publicznej

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza

Zapraszamy do dyskusji.

Warszawski Zwiad © 2016. Wszelkie prawa zastrzeżone! Szablon dla Chrome, stworzony przez Blokotka | modyfikacje: weblove.pl | dostosowanie: Moro