Raz, dwa, trzy - kolorujesz ty!

Tytuł artykułu nawiązuje do dwóch najprostszych zabaw dziecięcych. Nie ma chyba osoby, która w dzieciństwie nie bawiła się w wyliczanki i kolorowanie gotowych obrazków. Różnica polega jednak na tym, że jedni kolorowanki uwielbiali, inni nienawidzili.

fot. Marcela (wyk. kolorowanki: Marcela).
Rodzice i nauczyciele "kazali" ładnie rysować, "nie wychodzić za linię", starannie wypełniając kolorem kontury. Nie wszystkim szło jak z płatka, dzieci zazwyczaj nie widziały też w tym sensu. A jednak tak wielu dorosłych, dziś przeszukuje Internet, w poszukiwaniu ciekawych kolorowanek, jeździ po mieście, szukając nowych wydań książeczek z obrazkami. Nie, nie dla swoich dzieci czy siostrzeńców, tylko dla siebie! 

W 2012 roku brytyjskie wydawnictwo Michael O’Mara Books, opublikowało The Creative Colouring Book for Grown-ups reklamując: „Uwolnij wewnętrznego artystę i odstresuj się, kolorując i personalizując te piękne, egzotyczne wzory". Interesujący jest fakt pewnego transu, w który wpadają nie tylko ci, który kolorują, ale też ci, co te wzory projektują. Relaksacyjny stan, w jakim znajdujemy się w czasie kolorowania, to zasługa skupienia się na pozornie prostej czynności. Uruchamiają się wtedy fale mózgowe alfa, zapewniające wyciszenie i oczyszczenie z natłoku myśli.
Ludzie potrafią spędzać godziny na żmudnym kolorowaniu najmniejszych elementów, dobieraniu odpowiednich narzędzi pisarskich i ich kolorów.

W Polsce moda na kolorowanki dla dorosłych dopiero raczkuje i nie mamy zbyt dużego wyboru. Natomiast w Wielkiej Brytanii, gdzie pomysł się narodził, można w nich przebierać, w zależności od formatu (kieszonkowe, A5, A4, A3 itp.), tematyki (wzory orientalne, pejzażowe, baśniowe, zwierzęce, roślinne itp.) czy poziomu trudności. Zresztą kolorowanki są rozchwytywane też w Ameryce, Szwajcarii i szturmują chyba wszystkie dobrze rozwijające się kraje. A dlaczego? Bo tego nam właśnie, w tym chaosie życia codziennego, potrzeba i mimo braku czasu, coraz więcej ludzi z tej formy odreagowania korzysta. Muszę się przyznać, że ja też jej uległam z wielką radością i wielu moich znajomych "twórczo zakręconych" zakochało się w nich. Chociaż słyszy się głosy, że dla osób mniej zdolnych manualnie, to trudne i stresujące zadanie, psycholodzy zgodnie twierdzą, że to "istna terapia" dla wszystkich. Wydawnictwa, coraz częściej w tytułach, zamieszczają hasła "arteterapia", książka "antystresowa", kolorowanki przed snem, medytacja, harmonia. Dzięki takim obrazkom każdy może poczuć się artystą, przelać na papier swoje fantazje, lęki itp. Kolorowanie to też świetny trening kreatywności, możemy przecież drzewo pokolorować na różowo, a kwiat na czarno. Pozwala nam to poczuć się wolnym, w tym skomercjalizowanym i pełnym norm oraz reguł świecie.

Terapeuci zgodnie twierdzą, że w każdym z nas tkwi dziecko, tłamszone przez trudy dorosłości. A dziecko, jak wiadomo, potrzebuje zabawy i dzięki niej się rozwija, uczy, zaspokaja swoje potrzeby. Nie wiele potrzeba, aby się przekonać, czy ta forma relaksu i rozrywki nam odpowiada: wystarczy kilka kredek, czy cienkopisów, książeczka z kolorowankami lub darmowe arkusze ściągnięte z netu, które można znaleźć np. tutaj lub zakupić gotowe książeczki wyd. Amber, Naszej Księgarni.

fot. Marcela (wyk. kolorowanki: Marcela).
Kolorowanki dla dorosłych, aby spełnić swoją rolę, muszą jednak mieć bogate wzornictwo i symetryczne kształty, takie są atrakcyjne dla naszego mózgu. Najczęstsze wzory to mandale, kwiatowe lub geometryczne kształty, ale pojawiają się też wzory najsławniejszych budynków świata oraz szkice dzieł Claude Moneta czy Vincenta van Gogha, do dowolnego pokolorowania. Wydawnictwo Amber wydało też pocztówki, które można samemu wypełniać kolorem oraz wzory tatuaży do wypełniania tuszem.
Można wyróżnić dwa kierunki artystyczne tego typu dzieł:
Zentala - okrągła mandala wypełniona geometrycznymi kształtami, od klasycznej różniąca się tym, że wcale nie musi być symetryczna.
Zentangle - znane obiekty np. zwierzęta, wypełnione zwierzęcymi wzorami.
Zentangle, źr. www.kiedymamaniespi.pl.
Ostatnio, będąc w jednej warszawskiej restauracyjce zobaczyłam, coraz częściej spotykany, widok. Kelnerka przyniosła kilka kolorowanek dla rodziny z małymi dziećmi. Pomyślałam wtedy: fajny pomysł, żeby dzieci się nie nudziły, zajęły się czymś w oczekiwaniu na posiłek, wyciszyły. A gdyby tak, za jakiś czas, nie tylko dzieciom, w oczekiwaniu na zamówienie, podawano kolorowanki, to czy klienci nie irytowali by się tak długim oczekiwaniem, nie byli by bardziej skorzy do uśmiechu, a potem do napiwku dla kelnerki? Za granicą nie dziwi widok dorosłych, zajętych rysowaniem, tak jak jeszcze niedawno, pracujących z laptopem w kawiarni czy restauracji.


 Marcela 


Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza

Zapraszamy do dyskusji.

Warszawski Zwiad © 2016. Wszelkie prawa zastrzeżone! Szablon dla Chrome, stworzony przez Blokotka | modyfikacje: weblove.pl | dostosowanie: Moro