Wystrzał szampana, fajerwerki

Wystrzał szampana, fajerwerki rozbłyskujące na niebie, życzenia składane sobie o północy i muzyka w tle. Takiego znamy Sylwestra, jednak początki sylwestrowej zabawy sięgają dopiero X w. Pamiętacie z pewnością jeszcze emocje jakie towarzyszyły wejściu w XXI wiek, przepowiednie końca świata, niepewność, ale i podniecenie na myśl co przyniesie ten 2000 rok. Nie inaczej było na przełomie IX i X w., kiedy to, zgodnie z przepowiednią Sybilli, miał nastąpić koniec cywilizacji, a światem zawładnąć Lucyfer.

Wróżka miała wizję, że pod koniec roku z Lateranu (ówczesna papieska siedziba) uwolni się, przegryzając knebel z pieczęcią rybaka, wąż-potwór, upadły anioł, wielogłowy smok, Lewiatan, pomocnik Diabła, uwięziony tam w IV w. To wszystko sprawiło, że wieczór kończący rok był pełen obaw, paniki i strachu. Gdy więc nie nastąpił żaden kataklizm, ludzie z poczuciem ulgi wyszli na ulice, ciesząc się. Na pamiątkę tego wydarzenia świętujemy pożegnanie starego, a przyjście nowego roku.

Co ciekawe pierwszy huczny Sylwester odbył się w czasie pontyfikatu papieża Sylwestra II, nazwanego tak ze względu na zainteresowanie astronomią, magią i zegarami. Był on zresztą podejrzewany o kontakty z siłami piekielnymi, a śmierć w niejasnych okolicznościach interpretowano jako wynik porwania go przez diabły.

Przyjrzyjmy się zwyczajom naszych przodków żegnającym stary rok.

Otóż w dzień kończący rok odczyniano różne obrzędy i zwyczaje by zapewnić sobie pomyślność w roku nadchodzącym.


Na wsi izby zdobiono „nowymi latkami”, były to specjalnie wypiekane na ten cel ciastka w kształcie obręczy, na zewnątrz której umieszczano figurki zwierząt domowych, a wewnątrz postacie gospodarza i matki z dzieckiem. Były one symbolem pomyślności i szczęścia w nadchodzącym roku.

Drzewa obwiązywano słomą by zapewnić sobie urodzaj, a pomieszczenia domowe porządnie wietrzono i zmiatano aby wypędzić złe duchy.

Wieczorem zasiadano do uroczystej kolacji, atmosferą przypominającej ówczesna wigilię, z tą różnicą, że dania miały składać się głownie z mięs. Im tłuściejsze dania serwowano tym większy dostatek nas czekał.

Wróżono sobie tego dnia z wosku, ołowiu lub cyny by sprawdzić co przyniesie nowy rok, a o północy najstarsi w rodzinie nakręcali uroczyście zegary. Trzeba było jednak zachować ostrożność, bo przekręcenie sprężyny zapowiadało nieszczęście i kłopoty ze zdrowiem. Następnie wychodzono na ulice i strzelano z bata, zaś w mieście usłyszeć było można wystrzały z rusznic. Z czasem zaczęto używać piszczków i trąbek.


Zwyczaj hucznego obwieszczania nadejścia Nowego Roku zawdzięczamy Chińczykom, którzy około 206 r. p. n. e., aby odpędzić złe moce prażyli z hukiem pękające pędy bambusowca. Dziś podobne znaczenie mają wystrzały szampanów i fajerwerków.

W mieście powszechnym zwyczajem były bale sylwestrowe tzw. reduty, na których nie mogło zabraknąć czerwonych balonów, symbolu szczęścia i dostatku. Panie zabierały ze sobą karneciki by zapisywać zarezerwowane tańce z kawalerami. Powszechne też było zakładanie masek zapewniających tajemniczość i ułatwiających przeprowadzanie trudnych rozmów, bez których jednak nie można by było spokojnie zakończyć niewyjaśnionych spraw przed końcem roku. Zwyczaj obsypywania się konfetti przywędrował do nas z Włoch. Tam na ulicznych maskaradach zwanych confetti organizowano pokazy ogni i rzucano do tłumu cukierki.

Pierwszy dzień roku rozpoczynał się od uczestnictwa w nabożeństwie noworocznym. Po nim można było się spodziewać odwiedzin biednych dzieci. Za przybycie i występy należało obdarować je tzw. „bułkami szczodrakowymi”.

Jak widać kilka z tych zwyczajów przetrwało do dziś, w mniej lub bardziej zmienionej formie, a czas weryfikuje czy są one w stanie zapewnić nam pomyślność.
 Marcela 

__
oprac. na pdst.:
Marzena Kuźmińska, Święta z Tradycją, wyd. Egmont, W-wa 2007,
fot. Marcela\Moro.

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza

Zapraszamy do dyskusji.

Warszawski Zwiad © 2016. Wszelkie prawa zastrzeżone! Szablon dla Chrome, stworzony przez Blokotka | modyfikacje: weblove.pl | dostosowanie: Moro